O autorze
Zintegrowana komunikacja marketingowa | Strategie w biznesie | Branding i komunikacja wizualna | Inbound Marketing

Jestem strategiem, researcherem i badaczem trendów oddanym ideii copyleft i kulturze remiksu. Doświadczenie i wiedzę zdobywam realizując projekty marketingowe m.in. w Grupie Nokaut, Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym, Wydawnictwie Pedagogicznym OPERON, Travel World Passport, NextData, This Is Paper i wielu innych. Tworzę strategie marketingowe i komunikacyjne dla krajowych i zagranicznych klientów.

Jestem zwolennikiem szkoleń opartych na głębokiej i szczerej analizie zasobów i kompetencji. Wierzę w programy treningowe, które skutkują realną zmianą nawyków i w rozwój oparty na uczeniu się na błędach popełnianych na drodze do osiągnięcia mierzalnych celów. I myślę, że nie ma skuteczniejszej metody działania niż… po prostu działać.

Jestem certyfikowanym coachem w obszarze Business and Executive Coaching oraz trener kompetencji społecznych. Tworzę autorskie programy szkoleniowe w obszarze zintegrowanej komunikacji marketingowej, wystąpień publicznych, komunikacji interpersonalnej oraz motywacji. Prowadzę szkolenia oraz coachingi dla liderów i menedżerów w zakresie technik wzmacniania przekazu oraz perswazji w wystąpieniach publicznych. Specjalizuję się w zagadnieniach tworzenia efektywnych prezentacji biznesowych z wykorzystaniem innowacyjnych narzędzi komunikacji wizualnej opartych na psychologii poznawczej.

Jako wykładowca i opiekun merytoryczny współpracuję z Wyższą Szkołą Bankową, Polsko-Japońską Wyższą Szkołą Technik Komputerowych oraz Uniwersytetem Gdańskim. Jako doradca jestem związany z Inkubatorem Starter oraz Strefą Startup PPNT i Exea Smart Space.

Niewolnicy formatu – ile slajdów, liter, zdań czy minut ma mieć treść?

Łatwo jest powiedzieć , że ludzie nie czytają długich tekstów. Ale udowodnienie tej tezy jest dużo trudniejsze. To trochę tak, jakby stwierdzić, że ludzie nie czytają długich książek.
Łatwo jest powiedzieć , że ludzie nie czytają długich tekstów. Ale udowodnienie tej tezy jest dużo trudniejsze. To trochę tak, jakby stwierdzić, że ludzie nie czytają długich książek. ©Black Ice via Pexels.com
Pamiętam maila, którego dostałem od redakcji pewnego serwisu, z którym miałem współpracować. Po tym jak przesłałem im próbkę swojej twórczości, napisali: „Świetne, ale będziemy musieli to podzielić na kilka mniejszych tekstów. Ludzie nie czytają długich tekstów w internecie”.

Łatwo jest powiedzieć, że ludzie nie czytają długich tekstów. Ale udowodnienie tej tezy jest dużo trudniejsze. To trochę tak, jakby stwierdzić, że ludzie nie czytają długich książek. Podczas gdy jeden z największych sukcesów wydawniczych ostatnich lat to książki dla dzieci i młodzieży, czyli seria siedmiu powieści autorstwa J.K. Rowling, wydanych w latach 1997–2007. A przecież mówi się, że młodzi nie czytają, tym bardziej grubych książek. A każdy z tomów Pottera to cegła!

Łatwo jest powiedzieć, że ludzie nie oglądają długich live'ów na Facebooku. Tymczasem czterdziestopięciominutowy live serwisu BuzzFeed oglądało 700 000 ludzi. A najdłuższą SIEDMIOGODZINNĄ relację live z… jazdy pociągiem przez Norwegię obejrzało kilka milionów ludzi.

Moje najpopularniejsze wideo to wywiad z Włodkiem Markowiczem, który trwa 2 godziny i 45 minut; a na blogu Buffer App znajdziesz mnóstwo długaśnych artykułów, które ludzie z branży przekazują sobie, żeby dzielić się wiedzą.

Można też mówić, że ludzie nie zniosą reklam dłuższych niż 30 sekund. Tymczasem w czołówce reklam Youtube Leadersboard przez długi czas była reklama Allegro, która trwała 3 minuty. Najpopularniejsze zaś reklamy BMW to 12 minutowe filmy akcji pełną gębą, w których gra Clive Owen, a wśród reżyserów są tacy geniusze jak Guy Ritchie czy John Woo.


Format 30 sekund to raczej wymóg budżetowy. W telewizji kupowanie dłuższy slotów byłoby szaleństwem. Jednak w internecie ludzie oglądają DOBRE reklamy, które trwają po kilka minut. Tych złych nie będą oglądać, nawet jeśli będą trwać 20 sekund. Bo jak mówi Kamil Kozieł, „męka która trwa 10 sekund jest lepsza niż taka, która trwa 20 sekund, jednak przyjemność, która trwa 3 minuty jest lepsza niż taka, która trwa 30 sekund”.

Przekonanie, że wszystko da się sprowadzić do formatu, to błąd. Najważniejsza jest wartość i to co treść robi z odbiorcą. Czy wywołuje pobudzenie emocjonalne. Czy skupia uwagę. Czy ma sekwencję opowieści, która wciąga. Gdy pracujesz nad tekstem, prezentacją czy live'em to zacznij od pytań dotyczących WARTOŚCI. Potem myśl o narracji i podaniu. Potem oczywiście edytuj, by wyczyścić całość z niepotrzebnego bełkotu. Niech będzie tak krótko, jak się da. Ale niech będzie tak długo, jak jest przyjemnie.

Czasem format będzie ważny. Zawsze jednak najistotniejsze będzie to, co treść robi z odbiorcą i jaką daje mu wartość. I to, co motywuje odbiorcę danej treści, żeby podzielić się nią dalej.

Żeby dobrze tę wartość uchwycić musisz wznieść się na wyżyny empatii poznawczej. Myśleć w kategorii „mniej JA, więcej TY”. I musisz zadać sobie kilka ważnych pytań.

Po pierwsze – co chcesz, żeby odbiorcy zrozumieli po przeczytaniu, usłyszeniu, obejrzeniu twojej treści. To pytanie o tzw. Big Idea, czyli o główną myśl, mocną tezę.

Po drugie – co chcesz, żeby zapamiętali. Tu stawiaj na trzy, góra cztery elementy. Ale te najmocniejsze i najważniejsze.

Po trzecie – co chcesz, żeby poczuli odbiorcy. Emocje to podstawa transmisji społecznej (podawani treści dalej i mówienia o nich). Ale to także gwarancja skupienia i uwagi.

Po czwarte – co chcesz, żeby odbiorcy zrobili po wysłuchaniu czy przeczytaniu twojej treści.

Te pytania pomogą ustalić wartość obojętnie czy pracujesz nad prezentacją, szkoleniem, warsztatem czy live'em. Pomogą też dodatkowe pytania.

Co mogę wnieść nowego?
Co wiem lepiej niż inni i jak rzeczywiście wzbogacę świat odbiorcy?
Dlaczego w zasadzie to co chcę przekazać jest ważne?

Listę tych pytań można rozszerzać. Nie warto jednak pytać siebie ile wyrazów, liniej czy minut ma trwać treść. No chyba, że ogranicza cię format prelekcji. Wtedy szanuj odbiorców i organizatorów. Jest specjalnie miejsce w piekle dla ludzi, którzy przedłużają swoje prezentacje… Chociaż jak pokazuje analiza Sebastiana Wernicke, jeśli prezentacja jest wybitnie dobra, to odbiorcy wybaczą. Nie wybaczą jednak przedłużania męki, którą funduje komuś zadufany w sobie, nudny i nastawiony na JA prelegent.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...