O autorze
Zintegrowana komunikacja marketingowa | Strategie w biznesie | Branding i komunikacja wizualna | Inbound Marketing

Jestem strategiem, researcherem i badaczem trendów oddanym ideii copyleft i kulturze remiksu. Doświadczenie i wiedzę zdobywam realizując projekty marketingowe m.in. w Grupie Nokaut, Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym, Wydawnictwie Pedagogicznym OPERON, Travel World Passport, NextData, This Is Paper i wielu innych. Tworzę strategie marketingowe i komunikacyjne dla krajowych i zagranicznych klientów.

Jestem zwolennikiem szkoleń opartych na głębokiej i szczerej analizie zasobów i kompetencji. Wierzę w programy treningowe, które skutkują realną zmianą nawyków i w rozwój oparty na uczeniu się na błędach popełnianych na drodze do osiągnięcia mierzalnych celów. I myślę, że nie ma skuteczniejszej metody działania niż… po prostu działać.

Jestem certyfikowanym coachem w obszarze Business and Executive Coaching oraz trener kompetencji społecznych. Tworzę autorskie programy szkoleniowe w obszarze zintegrowanej komunikacji marketingowej, wystąpień publicznych, komunikacji interpersonalnej oraz motywacji. Prowadzę szkolenia oraz coachingi dla liderów i menedżerów w zakresie technik wzmacniania przekazu oraz perswazji w wystąpieniach publicznych. Specjalizuję się w zagadnieniach tworzenia efektywnych prezentacji biznesowych z wykorzystaniem innowacyjnych narzędzi komunikacji wizualnej opartych na psychologii poznawczej.

Jako wykładowca i opiekun merytoryczny współpracuję z Wyższą Szkołą Bankową, Polsko-Japońską Wyższą Szkołą Technik Komputerowych oraz Uniwersytetem Gdańskim. Jako doradca jestem związany z Inkubatorem Starter oraz Strefą Startup PPNT i Exea Smart Space.

Czy mogę trzymać kartkę? I inne ważne pytania

Czy mogę trzymać kartkę? To zależy!
Czy mogę trzymać kartkę? To zależy! ©pixels.com
Są pytania, na które można dać proste – jednoznaczne – odpowiedzi. Czy słońce wschodzi na wschodzie? Czy dziecko Kim Kardashian będzie miało dziwne imię? Czy kiedyś będzie internet w Pednolino? Czy 2 + 2 = 4? Są jednak takie, na które może paść tylko jedna odpowiedź. ulubiona zarówno przez prawników, jak i psychologów. Ta odpowiedź brzmi – „to zależy”.

Odpowiedź to zależy może się wydawać mało wartościową. W końcu osoba, która pyta nas czy lepiej zacząć prezentację od historii, liczb i statystyk, czy cytatu, to oczekuje, że dostanie odpowiedź bardziej konkretną niż TO ZALEŻY. Ta odpowiedź brzmi jak wymówka. Tymczasem zawiera w sobie uniwersalną prawdę. Wszystko zależy od kontekstu i sformułowania. Dlatego nadal na różne pytania podczas szkoleń, konferencji i wywiadów będę nadal odpowiadał – to zależy. Ale postaram się też uzupełnić odpowiedź o nieco bardziej pogłębioną analizę. I powiem OD CZEGO zależy.

Czy mogę trzymać kartkę podczas mojej prezentacji czy wystąpienia?
Możesz. Bill Gross, Anne Lamott, Tristan Harris – wszyscy oni trzymali kartki podczas swoich wystąpień. I nikt z tego powodu nie umarł. Nawet metaforycznie. Dlaczego jednak u tych prelegentów kartka nie przeszkadza a u innych tak. Bo ci wymienieni przeze mnie prelegenci w sposób uzasadniony z karki korzystali. Tak więc odpowiedź na pytanie czy mogę trzymać kartkę podczas prezentacji brzmi – to zależy. A konkretnie zależy od tego, czy kartka w naturalny sposób jest wpisana w twoją narrację i czy korzystasz z niej prawie jak z rekwizytu. Jeśli jednak dukasz całość swojego wystąpienia nerwowo miętoląc kartkę papieru i ani razu nie spoglądasz na odbiorcę, to nie możesz. To znaczy możesz, ale raczej nie odniesiesz spektakularnego sukcesu. To samo dotyczy zresztą czytania ze slajdów. Zwłaszcza jeśli robisz to odwracając się do widowni nawet najatrakcyjniejszym zadem.

Jaka jest najlepsza pozycja ciała?
W pionie. Chyba, że wolisz jednak w poziomie prezentować. I masz na prezentację pomysł, który uzasadnia taką wariację. Najlepsza pozycja ciała jest taka, która wynika z twojego zaangażowania, zagospodarowanego i wprzęgniętego w prezentowanie stresu (piszę o tym w tym poście) i jest po prostu naturalna dla ciebie. Nie ma powodu ćwiczyć godzinami ekspercką wieżyczkę Tymochowicza (przepraszam: Piotra T.) jeśli w naturalny sposób gesty i ciało nie podążają za twoją narracją i zaangażowaniem. Nie ma najlepszej pozycji ciała. Jest za to szereg złych – kiwanie się, stanie na jednej nodze (uwaga! można się przewrócić), kulenie się uniemożliwiające oddychanie i pracę przepony. Pozycja ciała w naturalny sposób zawsze będzie odzwierciedleniem twojego stanu psychofizycznego. Zadbaj więc o psyche i fizis i będzie dobrze.


Jak się dobrze ubrać?
Tak, by dobrze wyglądać i dobrze się czuć z tym swoim wyglądem. To znów zależy od wielu czynników, ale jak potwierdzają badania z obszaru nowej dziedziny psychologii – enclothed cognition – to jak dobrze się czujesz w danych ciuchach, wpływa na to, jak prezentujesz. Oczywiście dużo zależy też od tego, gdzie i dla kogo występujesz. Ja w zasadzie non stop występuję w białej koszuli i ciemnych spodniach. To może prowadzić do mylnych wniosków, że mam tylko jedną koszulę i jedne spodnie. Prawda jest jednak taka, że po prostu bardzo dobrze się czuję w tym zestawie i to… przekłada się na to, jak mi się prezentuje. To, jak się ubierzesz zależy od ciebie – znajdź swoją idealną zbroję i ruszaj na scenę! (zabrzmiało jak bieda-coaching, ale wybaczcie. To prawda).

Czy mogę posłużyć się listą wypunktowaną?
Znów – to zależy. Jeśli chcesz zrobić solidną listę wypunktowaną, którą wyświetlisz w jednym rzucie i widownia ją przeczyta w całości szybciej niż ty zdążysz omówić pierwszy punkt, to nie. Nie możesz. Ale jeśli zrobisz z listy walor, albo wręcz przygotujesz całą prezentacje w formie sensowne mądrej listy, której poszczególne punkty poruszają różne struny o odbiorcy, to jak najbardziej. Moje ulubione prezentacje tego typu, to wspomniana Anne Lamott i Tim Minchin. Ich listy są piękne!

Ile powinno być slajdów w prezentacji?
To bardzo częste pytanie. Zadawane często z tezą, że „powinien być jeden slajd na minutę” albo, że „dobrzy prelegenci obywają się bez slajdów”. No cóż o ile mogę określić z pewnością ile powinno być dni w lutym w roku przestępnym, o tyle znów na to pytanie muszę powiedzieć to zależy. Zależy od tego, ile slajdów potrzebujesz. Pamiętaj jednak, że slajd ma wspierać narrację i ją uzupełniać, a nie ją zastępować. O tym, kiedy i jakie stosować slajdy pisze Kamil Kozieł w tym poście.

Jak najlepiej skupić uwagę odbiorcy?
Tu odpowiedź mierna i bierna brzmi – skutecznie. Odpowiedź pogłębiona brzmi bazując na tym, co wiemy na temat uwagi. To nasz najbardziej cenny zasób poznawczy, o który w każdym momencie walczą zespoły do etycznego pozyskiwania uwagi w Google’u czy Facebooku, Pudelek oraz paski w TVP info. Wiec warto zapoznać się z tym co skupia uwagę i walczyć do utraty tchu. Polecam zrobić sobie prosty test i zwrócić uwagę na to, na co sami zwracamy uwagę. A potem, to co zauważymy przełożyć na język prezentacji. W uproszczeniu – naszą uwagę skupia wszytko to, co mózg uznaje za szanse i za zagrożenia. Czyli seks, jedzenie i tygrysy szablozębne. Oraz informacje nowe, intrygujące i takie, które można zakwalifikować do kategorii waluta społeczna. Czyli informacja, która jest dla nas cenna, bo możemy i chcemy podzielić się nią dalej, gdyż zakładamy, że sprawi, że będziemy wyglądać na mądrzejszych w oczach odbiorców. O tym, co może być interesujące pisałem tutaj.

Jak walczyć ze stresem?
Nie walczyć – zaprzyjaźnić się. Piszę o tym w tym poście.

Jak stać?
Hmm… prosto i tak by sobie nie zrobić krzywdy.

Czy stać, czy chodzić?
Stać, kiedy trzeba stać, chodzić kiedy trzeba chodzić. Jeśli lubisz chodzić, robisz to z gracją Naomi Campbell i całość prezentacji masz ustawioną tak, że nawet chodzenie wspiera narrację, to chodź. Nawet biegaj. Ale jeśli drepczesz dlatego, że się denerwujesz i stresujesz i wyglądasz przy tym jak osoba z zerową koordynacją ruchową, która usiłuje tańczyć zumbę, to odpuść. I wryj się w posadzkę jak posąg Dawida. A jak już stoisz to stój na lekko (lekko!!!) ugiętych nogach i naturalnie pracując całym ciałem.

Jak trzymać ręce?
To zależy. Głównie od tego, co w tym czasie mówisz. Gesty, podobnie jak slajdy, rekwizyty i inne „akcesoria” powinny wspierać narrację, czyli słowa – KTÓRE SĄ WAŻNE. W sumie najważniejsze. Wbrew temu, do czego próbują nas przekonać niektórzy dziennikarze szkolący z wystąpień publicznych i trenerzy komunikacji. O tym, że w wystąpieniach słowa to znacznie więcej niż 7% z Mehrabianowskiego badania pisałem tutaj. Oczywiście że gesty też są ważne, ale nie ma powodu uczyć się trzymać rąk w określony sposób jeśli po prostu twoje gesty nie wynikają z narracji.

Takich pytań będzie więcej. Odpowiadam na nie ze spokojem. Ludzie mają prawo wiedzieć! A ja mam prawo odpowiedzieć – to zależy. I pogłębić swoją odpowiedź o to, od czego zależy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...