6 słów to już historia. Jak wykorzystać ograniczenia by tworzyć lepszą komunikację

Pisanie w określonych ramach, które ograniczają tworzy napięcie i to napięcie może być twórcze
Pisanie w określonych ramach, które ograniczają tworzy napięcie i to napięcie może być twórcze ©unsplash.com creative commoncs
6 słów. Z tylu składa się najkrótsza powieść. Brzmiała: „Baby shoes, never worn, for sale” i mylnie przypisuje się ją Hemingwayowi. Pojawiła się około 1910 roku. Ostatnio zainspirowała Smith Magazine do wydania książki, w której znani i mniej znani autorzy zmierzyli się z ograniczeniem. 6 słów. Ni mniej, ni więcej. Książka „Not Quite What I Was Planning: Six-Word Memoirs by Writers Famous and Obscure” ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Perrenial i jest dowodem na to, że ograniczenia budują napięcie. I to napięcie może być twórcze.

Każdy kto występuje na konferencjach TED lub TEDx musi się liczyć z ograniczeniami. Wymaga się formatu dwunasto- lub osiemnastominutowego wystąpienia. Idea przekazywana musi być nowa. Wszystko w duchu nauki. Żadnego szamaństwa czy objawionych opinii w duchu smutnych trenerów rozwoju osobistego. Krótka i treściwa – taka ma być prelekcja. Najpopularniejsze TED Talks są dowodem na to, że można w krótkiej formie przedstawić wiedzę. Trzeba tylko odpowiednio zaprojektować komunikację. I z radością przyjąć wyzwanie jakie niosą ograniczenia.


15 sekund. Tyle może trwać najkrótsza prezentacja swojego projektu, biznesu lub marki osobistej. By taka prezentacja była dobra, trzeba ją odpowiednio zaprojektować. Na tym polega ćwiczenie, które nazywa się Message Map. Zaczynasz od stworzenia tzw. nagłówka (w oryginale nazywa się to Twitter friendly headline). Ten powinien mieć nie więcej niż 140 znaków ze spacjami. I informować o tym, co robimy. Najlepiej z wykorzystaniem czasowników dynamicznych. Np: Uczymy dzieci kodować. Albo: Pomagam ludziom szlifować komunikację i projektować marki. Nagłówek ma być prosty, komunikatywny. I może być dość ogólny. Wzmocniamy go trzema dodatkowymi komunikatami. Takimi, które stanowią o naszej przewadze konkurencyjnej. W całości taki komunikat może więc brzmieć tak:

Pomagam ludziom szlifować komunikację. Bazuję przy tym na psychologii poznawczej i neuropsychologii. Sprawdzam teorie w praktyce współpracując z firmami w Azerbejdżanie, Mołdawii, Słowenii, Australii, Chile, Austrii i Polsce. I ciągle uczę się nowych rzeczy.

Całość nie powinna zająć więcej niż wspomniane 15 sekund. To uczy pokory. Podobnie jak pokory i dobrego gospodarowania czasem uczą startupowe prezentacje, które trwają 3 lub 5 minut. Kiedy pracuję ze startupami na wczesnym etapie ich działalności, najczęściej buntują się przeciw ograniczeniom. Mówią, że w 3 minuty nie da się powiedzieć wszystkiego. Oczywiście, że się nie da. Co więcej nie trzeba. Z naszego bazowego komunikatu odbiorca powinien zrozumieć jedną najważniejszą ideę, zapamiętać góra 3 rzeczy i wiedzieć co ma zrobić. Wszystkiego nie napisał nawet Proust.

W ostatnich dwudziestu latach liczba słów, które przetwarzamy dziennie wzrosła ze średnio 20 tysięcy do 128 tysięcy. Dla własnej higieny emocjonalnej i psychicznej, ograniczajmy swoje zapędy i nie zalewajmy świata swoją sraczką słowną. Pokochajmy ograniczenia. Dla ćwiczenia stwórzmy sześciowyrazową historię, piętnastosekundową prezentację. Spróbujmy pisać oszczędne maile. Ostatnio sam narzuciłem sobie nowe reguły gry. Na osobistym blogu www.bucki.pro piszę co drugi dzień. Każdy tekst ma zawierać dwa krótkie studia przypadku i krótki paragraf wyjaśnienia podparty badaniami. I zawsze podaję dwie pozycje bibliografii. Ta oszczędna forma nie jest prosta. Prostsze byłoby wylewanie z siebie wszystkiego.
Trwa ładowanie komentarzy...