Zaprojektuj mi komunikację, kochanie

Projektowanie komunikacji to proces. Oparty na zdrowych nawykach redagowania, poprawiani i testowania
Projektowanie komunikacji to proces. Oparty na zdrowych nawykach redagowania, poprawiani i testowania @unsplash via www.pexels.com
16.09.2016 dostałem mail od faceta, który przeczytał tekst w Business Insider Polska. Tekst o networkingu i komunikacji powstał na podstawie rozmowy ze mną, przeprowadzonej podczas Internet Beta 2016. Nic nie wiem o nadawcy maila. Czytam wiadomość. Jest bardzo niechlujnie napisana. Brak formatowania. Zdania są nieprecyzyjne. Na podstawie kilku tylko danych zaczynam budować sobie obraz osoby. Nieprofesjonalny, zagubiony, dziwny. Buduję sobie obraz oceniając estetykę maila. Każdy kolejny mail potwierdza moje przypuszczenia. Albo tylko szukam potwierdzenia moich przypuszczeń.

Nie znam tego człowieka, a już formułuję pewne osądy. I tak to źle zaprojektowany email, źle zaprojektowana komunikacja, źle zaprojektowane zdania czy prezentacje sprawiają, że osiągamy swój cel lub nie. Zapewne gdyby ktoś powiedział mi, że jestem powierzchowny i na podstawie nic nie znaczących, przypadkowych bodźców oceniam prawdziwość komunikatu, albo poddaję się perswazji, pomyślałbym, że mnie obraża. Problem polega na tym, że tylko myślimy, że myślimy. A bardzo się mylimy. Formatowanie maila, font czy nawet jego wielkość mogą wpłynąć na ocenę prawdziwości komunikatu.

Ten sam mail przerobiłem potem na potrzeby badania. W jednej wersji pozostał bez zmian – ze złym formatowaniem. Był po prostu nieestetyczny. W drugiej wersji zawierał dokładnie te same treści (ta sama informacja), ale był dobrze sformatowany i dobrałem inny (bardziej czytelny) krój pisma. Później sprawdzałem jakie były oceny nadawcy – tylko na podstawie komunikatu elektronicznego. Badani, którzy otrzymali do oceny mail niedostatecznie zaprojektowany byli w stosunku do nadawcy bardziej nieufni i nie mieli ochoty odpowiadać na jego prośbę. W drugim przypadku byli bardziej skłonni podtrzymać komunikację. Mimo że treść była dokładnie ta sama.

Dyktat ładnych zdań
Kiedy rozpoczynam szkolenia z projektowania komunikacji proszę zazwyczaj uczestników o przygotowanie mikro-prezentacji. Dwu- trzyminutowego wystąpienia na zadany temat. I to są dobre prezentacje. Większość jednak szkolonych popełnia ten sam błąd. Mylą „ładne” zdania z „dobrymi”. Wierzą, że okraszanie wszystkiego przymiotnikami sprawia, że przekaz staje się bardziej perswazyjny. I wierzą, że takie okrągłe zdania lepiej działają na mózg. Czyli zamiast prostych, rytmicznych i precyzyjnych stwierdzeń wtłaczają w tekst „ozdobniki”. Bardzo często te dobre prezentacje łączy jeszcze jedna rzecz. Ich początek jest niejako „odsunięty” w czasie. Zamiast mocnego (jak u Hitchcocka) wstępu mamy watę kurtuazyjnych stwierdzeń lub podniosłych wielkich kwantyfikatorów.

Przykład? Bardzo proszę – „Otyłość zabija. Zapewne się z tym wszyscy zgodzimy” (a może ktoś się jednak nie zgadza). Albo „Wszyscy chcemy by samochód był szybki” (a może nie wszyscy mamy takie zdanie). Albo „tematem mojej dzisiejszej prezentacji będzie…”. Zamiast takich (przepraszam) banalnych pierdół można zacząć mocniej i bardziej perswazyjnie. Stwierdzając fakty. Na przykład: „W samym tylko 2015 roku z powodu chorób powiązanych z otyłością zmarło w Polsce X tysięcy osób. To tak jakby zniknęło średniej wielkości miasto. Z powodu otyłości”. Albo: „Badani wskazywali, że jednym z ważniejszych czynników wyboru samochodu jest jego szybkość”. To drugie podejście wymaga jednak poszukiwań i znajdywania faktów na podparcie swojej tezy, a nie samego dzielenia się z publicznością przekonaniami. No cóż. Opinie łatwiej się wygłasza. Tak samo jak łatwiej jest upstrzyć komunikat przymiotnikami i kliszami słownymi. Trudniej po prostu zaprojektować dobre zdanie.

Informacja vs. perswazja
Zastanów się, czy lepiej powiedzieć „jestem wybitnym ekspertem od wystąpień publicznych i prezentacji”, czy też „w ostatnim roku przeanalizowałem ponad 500 wystąpień publicznych i pomogłem przygotować ponad 200”. W tym drugim zdaniu mamy do czynienia z potwierdzeniem, dowodem. W tym pierwszym, tylko z deklaracją „zajebistości”. Oczywiście, że oba zdania wcale nie muszą być prawdziwe. Oba mogą też BYĆ prawdziwe. Mózg nie ma radaru ustawionego na nieomylne odkrywanie prawdy. Ale za bardziej perswazyjne uzna zdanie drugie. Bo ma konkret, którego może się uczepić. Jednym więc z ćwiczeń, które daje na szkoleniach jest takie właśnie redagowanie zdań, by UDOWADNIAŁY to co chcemy przekazać. Czyli zamiast mówić, że „zawsze korzystamy z najlepszych narzędzi”, czy „dzielimy się najświeższą wiedzą” uczestnicy szkoleń szukają zdań, które to udowodnią.

Projektowanie zdań, prezentacji wymaga wykształcenia w sobie nawyku innego patrzenia na komunikację. Takiego, które oparte jest na wiedzy o procesach poznawczych, a nie na przekonaniach. I czasem wyjścia poza rutynową składnię, czy koturnowy styl. Każde zdanie może być lepsze. Każdy przecinek czasem marzy by być kropką. Każde przekonanie chce być faktem.

O samym projektowaniu komunikacji i narracji będę mówił na konferencji Davos-Łódź Communication Forum. To chyba jedyna taka konferencja w Polsce, na której będzie można posłuchać prelegentów z całego świata, którzy opowiedzą o projektowaniu w swoich dziedzinach. Będzie Uber, będzie Moleskine, będzie Apple. Będę też ja. I opowiem o tym, jak projektować komunikację.

A o projektowaniu prezentacji więcej dowiesz się z mojej publikacji Szkoła projektowania prezentacji w 4 dni.
Trwa ładowanie komentarzy...